sobota, 23 sierpnia 2014

Rozdział 3

- Mam dla Ciebie propozycję, abyśmy przez tydzień codziennie się spotykali i potem zobaczymy co dalej... chociaż to mi się chyba od Ciebie należy za uratowanie życia...Pamiętaj też, że ta sytuacja złączyła nas podobno na całe życie... - zarzuciłem ją potokiem słów.

Oczami Angel

Po tych słowach wychodząc rzucił jedynie "Będę po Ciebie o 19:00 - Cześć" uśmiechając się i kolejny raz puścił mi oczko.
Stałam w szoku nie mogąc dojść po tym wszystkim do siebie. Uspokój się mówiło mi moje wewnętrzne "JA", ale z drugiej strony kurwa to co przed chwilą było, napawało mnie lękiem. No dobra. Co ja mam teraz zrobić ? Cholera, z jednej strony jestem mu wdzięczna za to co zrobił i to mnie przeraża, że coś mnie do niego ciągnie, a z drugiej zaś nie chcę aby o tym wiedział i chcę być nie zależna. Ok, powtarzam się, ale tak jest i mam swoje zasady i ich nie złamię . A tydzień szybko zleci i będę miała to za sobą... (próbowałam uspokoić swoje myśl).
Była godzina 18:00. Wzięłam długi prysznic i zrobiłam lekki makijaż. Podkręciłam maskarą swoje długie rzęsy, a na usta nałożyłam kuszącą czerwień. No dobra, a teraz co mogę założyć...Podeszłam do szafy i szeroko ją otworzyłam. Po kilku przymiarkach zarówno rurek, różnych bluzek i sukienek nie byłam zdecydowana. Spojrzałam na zegarek. Cholera, mam jeszcze 15 minut, a jestem w dupie ! - pomyślałam.
W tym czasie zapukała mama.
- Kochanie mogę ?
- Tak mamuś - odpowiedziałam a ona otworzyła drzwi.
- Gdzie się wybierasz ? - zapytała widząc mnie tak nerwowo przeglądającą ubrania.
- Louis zaproponował mi żeby się dzisiaj spotkać o 19:00...
Mama się szeroko uśmiechnęła.
- Bardzo się cieszę, ale kotku masz mało czasu bo już dochodzi ta godzina - powiedziała szybko.
- O Jezu ! - krzyknęłam lecz ona wstała spokojnie i ruszyła w stronę szafy, po czym wyjęła piękną czerwoną sukienkę i podała mi ją.
- Proszę załóż tą. Będziesz w niej cudownie wyglądać - powiedziała
Tylko kiwnęłam głową i szybko ją założyłam. Faktycznie bardzo ją lubię - pomyślałam sobie - ale zakładałam ją na wyjątkowe sytuacje. Do niej dobrałam czarne szpilki, małą czarną torebkę  przewieszaną przez ramię a także drobne dodatki. Na koniec poczesałam rozpuszczone włosy, które spadały na moje ramiona.
- Córuś jesteś piękna, "Kocham Cię", baw się dobrze, nie wracaj zbyt późno...i pamiętaj... - zawiesiła głos
- Tak, tak, tak wiem... jestem już dorosła - szybko zareagowałam.
W tym samym czasie zadzwonił dzwonek do drzwi i mój ojciec otworzył. Wyszłyśmy z sypialni i schodziłyśmy schodami w dół. Zobaczyłam jego w przedpokoju jak rozmawiał z moim tatą. Ich oczy gwałtownie skierowały się w naszą stronę. Obaj stali i uśmiechali się.


Podeszłam do nich, a Louis nie odrywał ode mnie swoich pięknych niebieskich źrenic. Widziałam jak wcześniej jeździł nimi po mojej sylwetce gdy schodziłam.
- Cześć - powiedziałam i odwzajemniłam uśmiech, podając mu dłoń.
W tym momencie poczułam ciarki na całym ciele.
Zaraz ucałowałam rodziców i odwróciłam się w stronę chłopaka.
- Jestem gotowa, możemy iść ?
- Tak, jak najbardziej - odpowiedział obejmując mnie w tali. Lekko wzdrygnęłam się kiedy to zrobił. Podał jeszcze wcześniej dłoń moim rodzicom i z nimi się też pożegnał.
- Bądźcie grzeczni - zaśmiał się tata, a mama powtórzyła, aby się mną opiekował i abyśmy nie wrócili zbyt późno. Gdy zamknęły się drzwi naszego domu, próbowałam się wyswobodzić z jego uścisku, jednak on czując co chcę zrobić jeszcze bardziej zacisnął rękę wokół mojej tali i szepnął mi do ucha jak pięknie wyglądam.


Oczami Louisa

Około godziny 19:00 byłem pod domem Angel, szybko zadzwoniłem do drzwi i po chwili byłem już w środku wpuszczony przez jej ojca. Wcale nie był zdziwiony, gdy mnie zobaczył  z czego bardzo się ucieszyłem. Poczułem że mnie lubi. Bardzo dobrze, będę miał łatwiej zbliżyć się do niej... Po wymianie kilku pytań i odpowiedzi na standardowe pytania zobaczyłem ją, jak schodziła ze schodów a za nią podążała jej matka. Angel wyglądała w tym cudownie.


A włosy nieziemsko opadały na ramiona. Cholera, już wtedy zacząłem jej pragnąć. A ta czerwień jeszcze bardziej mnie podkręcała. W mojej głowie pojawiła się myśl - Będziesz moja!
Wiedziałem jak próbuje zbudować między nami granicę, gdy podała mi rękę na przywitanie, ale to jeszcze bardziej mnie zmotywowało do zdobycia jej. Gdy ją objąłem upewniłem się co do mojej decyzji. Chciałem jak najszybciej wyjść z jej domu i być tylko z nią... i postępować jak myśliwy ze swoją potencjalną zdobyczą. W mojej głowie coraz szybciej pojawiały się brudne myśli...

9 komentarzy:

  1. To jest świetne :* , zachęcam wszystkich , ktorzy jeszcze tego nie przeczytali do przeczytania , , jednym slowem ,,ŚWIETNE,, <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Cudowne *O*
    czekam na next ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Fantastyczny; pisz dalej; czekam...

    OdpowiedzUsuń
  4. Dziękuję wszystkim za pozytywne komentarze, które dają mi duuużo motywacji !!!
    Zapraszam także do obserwowania mojego opowiadania ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. NASTĘPNE CUDO *-* jak ty możesz tak pisać ZAZDROSZCZĘ :* Louis jest niegrzeczny teraz i Angel uwodzi swym wdziękiem czytam dalej i komentuje <3

    OdpowiedzUsuń