niedziela, 21 czerwca 2015

Rozdział 20

- Co ty robisz ? - zapytałam
- Jak to co ? Pomagam Ci sprzątać - odpowiedział odwracając się w moją stronę.
- Bardzo ci dziękuję, nie spodziewałam się...
- Przecież pytałem, a Ty z tego co pamiętam nie chciałaś... abym wychodził.
- No tak...ale myślałam że, że... żartujesz.
- Ja nigdy nie żartuję, księżniczko.
Po tych słowach podszedł do mnie lekko  się uśmiechając. Szybko zareagowałam opierając dłonie o jego umięśnioną klatkę piersiową.
Dlaczego on tak na mnie działa ? Znam go tylko kilkanaście godzin. Jego osoba...bliskość przyciąga mnie jak magnez no i te cudowne dołeczki, gdy się uśmiecha.
- Harry, przepraszam, ale jestem na prawdę zmęczona i... jeszcze raz wielkie dzięki za pomoc - powiedziałam próbując w dalszym ciągu nie patrzeć mu w oczy.
On jednak jakby czytał mi w myślach i ujął mi twarz swoją dłonią i podniósł do góry za mój podbródek, zmuszając, abym na niego spojrzała.
- Dlaczego unikasz mojego wzroku ? - zapytał nagle.
- Nie unikam...tylko trochę niezręcznie się czuję, gdy ty pomagasz mi w kuchni. Nie sądziłam, że taki facet jak Ty jest do tego zdolny...
- Księżniczko, jeszcze wielu rzeczy o mnie nie wiesz i zapewniam... że jeszcze nie raz Cię zaskoczę. Ok, a teraz pójdę ale jutrzejszy dzień należy do mnie i chcę cię dalej zaskakiwać. Tylko proszę... pozwól mi na to.
Po chwili pochylił się nade mną i musnął moje usta swoimi. Było to bardzo przyjemne i nie tak zaborcze jak ostatnim razem. Przyznam, że podobało mi się to.
Gdy tylko odwzajemniłam ten pocałunek to przycisnął mnie mocno do siebie. Nasze usta idealnie do siebie pasowały wzajemnie się uzupełniając.
- Harry, powinieneś chyba już iść - powiedziałam cicho próbując wyrównać oddech.
- Masz rację - odparł w dalszym ciągu przyciskając mnie mocno do siebie.
- Jutro przyjadę do Ciebie około 13:00 i proszę załóż jakąś sukienkę i weź ze sobą coś na przebranie.
-  Na przebranie - powtórzyłam zaskoczona.
- Tak, na przebranie - ponownie potwierdził.
- Dobrze - odpowiedziałam chcąc jak najszybciej się go już pozbyć. aby nie wpadł jeszcze na jakiś inny pomysł który mi się też spodoba.
Moje policzki płonęły żywym ogniem a serce waliło cholernie szybko. Po tych słowach skierowaliśmy się w stronę wyjścia. Do końca jego dłoń spoczywała na mojej talii.
- Angel, jesteś cudowna i mam nadzieję, że jutrzejsze spotkanie będzie jednym z wielu - wyszeptał mi wprost do ucha.
Przytulił mnie do siebie i ucałował w nosek, a następnie w czoło. Potem odwrócił się puszczając oczko i po chwili już bym w swoim czarnym aucie. Cholera nie mogę do tego dopuścić, aby tak się stało. Już z Louisem mam nie dokończone sprawy i nie chcę rozpoczynać czegoś nowego, tym bardziej że Harry'ego w ogóle nie znam. Jest coś co mnie w nim fascynuje, a jednocześnie ta jego pewność siebie doprowadza mnie do szału. Ok, spotkam się z nim jutro ale szybko zakończę tą naszą znajomość, podobnie jak pojutrze z Louisem.
Po tych słowach doprowadziłam jeszcze salon do ładu i poszłam do siebie na górę, aby wziąć długą relaksującą kąpiel.
Wieczorem leżąc już w łóżku otrzymałam sms'a od Liama, że jest w drodze. Zupełnie o tym zapomniałam co mu obiecałam jak wychodził. Szybko do niego zadzwoniłam ale nie odbierał.
No fajnie... a chciałam już o wszystkim zapomnieć. Zwlokłam się z łóżka zakładając na siebie szlafrok i skierowałam się do kuchni. Po niedługim czasie zadzwonił dzwonek. Szybkim krokiem podeszłam do drzwi otwierając je.
- Hej - powiedział Liam całując mnie w policzek.
- Hej - odpowiedziałam odwzajemniając go.
- Proszę wejdź i rozgość się. Właśnie robię herbatę.
Po tych słowach poszłam do kuchni, a chłopak za mną.
- An, co się stało dziś w kuchni ? - zapytał nagle.
Nie ma co, od razu przechodzi do sedna - pomyślałam.
To do niego nie podobne. Zawsze taki zrównoważony, pełny ciepła i wsparcia a teraz zachowuje się jak mój ojciec.
- Nic - odpowiedziałam nie patrząc na niego.
- Jak to nic, a to jak siedziałaś na blacie, a on stał między twoimi nogami...to nic ? - powiedział wyraźnie poirytowany chłopak.
- Liam, to że jesteś moim przyjacielem i kimś dla mnie ważnym, to nie obrażę się na Ciebie. Jednak proszę nie naciskaj, bo sama do końca nie wiem jak to się stało.  Z Harrym nic mnie nie łączy, a wybiegając z kolejnym pytaniem to z Louisem też mnie nic nie łączy. To są tylko znajomi...no może Louis jest kimś więcej, człowiekiem który uratował mi życie. Będę mu wdzięczna do końca życia, a Harry to tylko przyjaciel - wytłumaczyłam.
- Ooo.. czyli Harry ze znajomego już awansował na przyjaciela tak ?
- Liam proszę...
Nie powinnam w ogóle dziś rozmawiać z Liamem, a tym bardziej o Harrym, bo sama nie wiem kim dla mnie jest - pomyślałam.
- Jest na tym samym poziomie co ja ?
- Nie...Ty i Connie jesteście wyjątkowi i zawsze będziecie moimi najlepszymi przyjaciółmi bliskimi mojemu sercu - powiedziałam.
- Ok, ale myślę że powinnaś na niego szczególnie uważać, bo jest w nim coś takiego niebezpiecznego - powiedział przytulając się do mnie.
- Nie zamierzam w żadnym wypadku z nim rozwijać znajomości oprócz jutrzejszego spotkania.
- Na litość boską An, dlaczego się z nim umówiłaś skoro spotykasz się z Louisem ? - zapytał.
- Bo mam ostatni dług wdzięczności, a jak wiesz muszę i chcę je wszystkie spłacić. Dzięki niemu Ty i Connie mogliście wejść do klubu i fajnie się bawić - powiedziałam patrząc przyjacielowi prosto w oczy .
- Dobrze, może to załatwił, ale to nie powód do umawiania się z nim - odparł.
- Może i nie ale tak już zrobiłam - powiedziałam o puszczając jego ramiona i podając mu przygotowaną herbatę.
- A co z Louisem ? Wie o tym ? - zapytał Liam.
- Nie i mam nadzieję, że się nie dowie - odpowiedziałam.
- An, pamiętaj że jak coś to możesz na mnie liczyć zawsze i wszędzie.
Po tych słowach podszedł i przytulił się do mnie do mocno kolejny raz.
- Jesteś cudowny, dziękuję - odparłam.
Na twarzy Liama ponownie zagościł uśmiech i zniknęło dotychczasowe napięcie.
- Cieszę się, że jesteś przy mnie blisko. Mam tylko nadzieję, że tak szybko się to nie zmieni.
- Ja też mam taką nadzieję - powiedziałam.
- An, proszę tylko uważaj na siebie, bo ten Harry to typ kobieciarza. Pewnie cały czas myśli jak zaciągnąć dziewczynę do łóżka, a potem ją zostawia i szuka następnej ofiary - powiedział Liam patrząc na mnie z troską - Nigdy ci tego nie mówiłem, ale jesteś dla mnie kimś wyjątkowym i chcę abyś była szczęśliwa - powiedział spuszczając wzrok.
- Wiem Liam...dziękuję. Po tych słowach pocałowałam go w policzek.

~*~

Następnego dnia wstałam o 11:00. Poszłam do łazienki i wzięłam kąpiel po czym się ubrałam.

Lekko się umalowałam, poczesałam włosy i poszłam na dół. Szybko przygotowałam kanapkę, którą zjadłam i zostało mi niewiele czasu do "randki' z Harrym...Cudownie...
Spakowałam potrzebne rzeczy i byłam gotowa. Zadzwoniłam jeszcze do rodziców, aby upewnić się czy na pewno jutro wracają do domu. Pamiętałam bowiem o tym co mnie z nimi czeka, ale o to będę martwić się później. Teraz chcę się dobrze bawić.
Około godziny 13:00 Harry czekał pod moimi drzwiami.
- Witaj księżniczko - przywitał się ze mną wręczając mi bukiet czerwonych róż.
- Hej, dziękuję - odpowiedziałam.
Wszedł na chwile do domu, a ja w tym czasie wstawiałam kwiaty do wody. Gdy postawiłam wazon w salonie zobaczyłam jak chłopak stoi oparty o ścianę i bacznie mi się przygląda. Szybko wzięłam torebkę i wyszliśmy przed dom, a ja zamknęłam za nami dom.
Harry jak przystało na dobrze wychowanego faceta otworzył mi drzwi do auta i gdy byłam już w środku delikatnie je za mną zamknął uśmiechając się przy tym bardzo tajemniczo. Sam obszedł szybko swój czarny samochodu, wsiadł za kierownicę i po chwili ruszyliśmy przed siebie; ale wygląda seksownie pomyślałam.
- Mmm...Harry ? - mój ton głosu był niepewny.
- Tak ? - odparł patrząc się na drogę.
- Gdzie jedziemy ? - zapytałam z ciekawości obserwując każdy jego ruch.
- Zaraz się dowiesz - odpowiedział poważnym tonem.
Minęło kilkanaście minut. Pojechaliśmy do samego centrum Londynu. Zjechaliśmy pod wieżowiec




Po czym do niego weszliśmy. Brunet podszedł do wielkich masywnych drzwi i wpisał jakiś kod w urządzeniu dzięki czemu drzwi się rozstąpiły. Moim oczom ukazał się ogromny hol apartamentu w którym odbijało się echo.
- Czuj się jak u siebie księżniczko - powiedział obejmując mnie w talii i wprowadzając do środka.
- Ty tu mieszkasz ? - zapytałam zszokowana.
- Tak - odpowiedział nadal poważnym tonem.
- Ładnie - odparłam - To...co będziemy robić ? 
- Chodź...
Harry złapał mnie za rękę i oboje poszliśmy do innego pomieszczenia.



Wow, jeszcze nigdy nie widziałam czegoś równie podobnego...
- Popływamy ? - zaproponował.
- Co ?! - cała zesztywniałam.
- Wiem co się stało tamtego dnia na basenie...- podszedł do mnie bliżej - Chcę abyś pokonała swój lęk - powiedział kładąc swoje dłonie na moich biodrach.
- Ale ja nie chcę - zaprotestowałam próbując się wyrwać z jego objęć.
- Dlaczego ?- odparł uniemożliwiając mi to.
- Bo nie ! - wrzasnęłam cała spanikowana.
Tym razem udało mi się i cofnęłam się do tyłu.
Gdy moje plecy dotknęły zimnej ściany po całym moim ciele przeszedł dreszcz.
- Angel...- Harry wypowiedział moje imię przez lekką chrypkę - Chcę Ci pomóc - dodał podążając za mną i oparł ręce o ścianę blisko mojej głowy, pochylając się.
- Rozumiem... ale ja nie chcę - powiedziałam spoglądając na jego idealne rysy twarzy.
- Proszę...
- Nie !
- Ja ci pomogę - wyszeptał zielonooki i przyciągnął mnie do siebie, mocno tuląc w ramionach - Zaufaj mi.
- Proszę nie nalegaj, a z resztą nawet nie mam stroju - szukałam wymówek.
- Prosiłem, abyś wzięła ubrania...- odpowiedział, a jego dłonie znów spoczęły na moich biodrach - Masz je ?
- Tak - odpowiedziałam spuszczając wzrok.
- To pływaj w bieliźnie, a potem się przebierzesz - powiedział.
- Chyba żartujesz - odparłam.
- Ja nigdy nie żartuję.
Wziął moją twarz i podniósł do góry zmuszając mnie tym samym do spojrzenia na niego.
Zobaczyłam przepiękny szmaragdowy kolor jego tęczówek przed sobą i nie wiem dlaczego, ale gdy złączył nasze usta w delikatnym pocałunku zgodziłam się.
- Brawo - powiedział i pocałował mnie teraz w czoło, a następnie wypuścił z ramion i  usiadł na jednym z leżaków, zostawiając mnie w ogromnym szoku.
Cholera przeklęłam w myślach, w co ja się przed chwilą wpakowałam. Dlaczego zgodziłam się rozebrać przed chłopakiem, którego znam zaledwie dwa dni. Było już jednak za późno, aby się wycofać.

Oczami Harrego

Cieszyłem się że Angel zgodziła się na moją propozycję.
Po kilku sekundach dziewczyna niepewnie zaczęła rozpinać sukienkę.
- Harry... czy mógłbyś się odwrócić, proszę... - powiedziała niepewnie.
- Ok - odparłem zwilżając usta.
Nie byłbym jednak sobą gdybym nie patrzył kątem oka.  Aż wciągnąłem lekko powietrze, gdy ukazały mi się jej idealne piersi, a potem zsunęła z siebie całą sukienkę. Jej ciało było nieziemskie. Już nie mogłem się doczekać by ją dotknąć.
- Już - poinformowała.
Po usłyszeniu tych słów wstałem i podszedłem do niej i chciałem ją pocałować. Lecz ona nagle popchnęła mnie, a ja wpadłem do basenu znajdującego się za mną. Po chwili wyłoniłem się z wody.


- Nie tak agresywnie...
- Bardzo cię przepraszam, to-to było niechcący - powiedziała drżącym głosem.
- Nic się nie stało - dodałem siedząc na brzegu i odgarnąłem włosy z twarzy.


Czy byłem zły ? Oczywiście ! Jeszcze nigdy nie miałem takiej sytuacji.
W pewnej chwili Angel podeszła bliżej mnie i usiadła obok.
- Przepraszam - powtórzyła to kolejny raz.
- Jest ok nic mi nie jest, to tylko woda - uśmiechnąłem się zdejmując z siebie mokrą koszulę.
 Widziałem jak dziewczyna patrzy na moją kolekcję tatuaży na ciele.
- Co !? - zapytałem.
- Y...nie nic - nagle Angel spuściła głowę - Harry ?
- Tak ?
- Gdzie pracują twoi rodzice ? - zapytała.
- Ojciec ma swoją firmę i robi międzynarodowe interesy, a matka ma swój bank - odpowiedziałem.
- A ty ?
- Nie ważne... - powiedziałem od niechcenia - To co ? Pływamy ? - zmieniłem temat.
Nie zwracając na nią uwagi wszedłem do wody.
- Chodź - wyciągnąłem ręce w jej stronę
- Nie ! - kolejny raz zaprotestowała.
- Angel...Obiecałaś że spróbujesz.
- Tak a-ale ja...
- Żadne ale - nagle złapałem ją za łydki i wciągnąłem do wody.
Dziewczyna zaczęła się wyrywać i głośno krzyczeć.
- Uspokój się ! - próbowałem ją uciszyć, przyciskając mocno do siebie.
- Dlaczego to zrobiłeś ?! - płakała.
- Musisz pokonać lęk - odpowiedziałem ograniczając jej ruchy.
Po krótkiej chwili Angel się poddała i przestała wyrywać. Próbowała się uspokoić, chociaż jej klatka piersiowa poruszała się szybciej od mojej. Ostrożnie poluzowałem uścisk i spojrzałem jej w oczy.
- I jak ? - zapytałem.
- Nie, nie... nie na widzę Cię - odparła. Cała drżąc.
Gdy to usłyszałem jedną rękę położyłem na jej biodrze, a druga spoczęła na jej plecach. Złączyłem nasze usta. Minęło kilka sekund i Angel odwzajemniła pocałunek pogłębiając go. Spodobało mi się to. Moja ręka z jej biodra powędrowała na zgrabne pośladki lekko je ściskając. Dziewczyna jęknęła podczas, gdy nasze usta były nadal złączone.
Po chwili zatopiła swoje palce w moje miękkie włosy. To było dosyć przyjemne więc zamruczałem przez usta co tylko ją jeszcze zachęciło. Nie lubię jak kobieta mi rozkazuje lub ma nade mną władzę. To ja jestem mężczyzną i dominacja należy do mnie.

10 komentarzy:

  1. Woow jestem pierwsza; ale akcja... no i nie na widzę, powtarzam nie na widzę!!! jak przerywasz w takim momencie; dawaj szybko następny; buźka

    OdpowiedzUsuń
  2. Super ! Czekam na kolejny :)

    OdpowiedzUsuń
  3. zajebisty rozdział ! next :*

    OdpowiedzUsuń
  4. *O* CUDO!!!.. Musiałaś akurat w takim momencie?!!?

    OdpowiedzUsuń
  5. Fajny rozdział czekam na 20 :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Przed chwilą przeczytałam cały blog i jednym słowem jest genialny !! <3 <3 zakochałam się ^^

    OdpowiedzUsuń